
Karen Mulder miała wszystko, czego pragnęła każda nastolatka z prowincji. Twarz na okładkach Vogue’a, kontrakt z Revlonem warty miliony, życie między Paryżem a Nowym Jorkiem. Była jedną z „Big Six” – supermodelką lat 90., której nazwisko wymawiano jednym tchem z Naomi Campbell i Claudią Schiffer.
Potem zaczęła mówić o tym, co działo się za kulisami branży mody. O gwałtach, narkotykach i potężnych mężczyznach, którzy traktowali młode dziewczyny jak towar. Jeden z tych mężczyzn miał powiązania z Jeffreyem Epsteinem. I wtedy Karen Mulder przestała być supermodelką. Stała się „niezrównoważoną kobietą z problemami psychicznymi”.
Dziewczyna z Holandii
Karen Mulder urodziła się w 1970 roku w Vlaardingen, niewielkim holenderskim miasteczku, gdzie najważniejszym wydarzeniem tygodnia był mecz lokalnej drużyny piłkarskiej. Miała pięćdziesiąt siedem centymetrów wzrostu w wieku, kiedy inne dziewczynki sięgały ledwo do jej ramienia. Blond włosy, niebieskie oczy, idealne proporcje – genetyczny jackpot, który zmienił jej życie pewnego popołudnia w 1985 roku.
Miała piętnaście lat, kiedy scout z agencji Elite Model Management zatrzymał ją na ulicy. „Powiedział, że mam 'look'”, wspominała później. „Nie wiedziałam nawet, co to znaczy. Myślałam, że chodzi o to, jak patrzę na ludzi”.
W ciągu roku Karen Mulder była w Paryżu.
Maszyneria
Elite Model Management w latach 80. i 90. to nie była agencja modelek. To była machina do produkcji gwiazd, imperium Johna Casablancase, mężczyzny, który rozumiał jedną fundamentalną prawdę o branży mody: projektanci nie kupują ubrań, kupują fantazje. A fantazje sprzedają młode, piękne dziewczyny.
Casablanca miał oko. Odkrył Cindy Crawford, Naomi Campbell, Stephanie Seymour. Miał też system. Młode dziewczyny, często nieletnie, przyjeżdżały z prowincji – z Brazylii, Rosji, Czech, małych holenderskich miasteczek. Dostawały apartamenty w Paryżu i Nowym Jorku, które Elite „płaciło” z góry, odejmając koszty od przyszłych zarobków. System długu, który sprawiał, że dziewczyny były zależne od agencji od pierwszego dnia.
Karen była idealna. Wystarczająco młoda, żeby być formowana. Wystarczająco piękna, żeby zarabiać miliony. Wystarczająco naiwna, żeby nie zadawać pytań.
Do 1992 roku była na okładce Vogue’a osiemnaście razy. W kampaniach reklamowych Versace, Valentino, Chanel. Twarzą Revlona – kontraktu wartego, według szacunków branżowych, około 3 milionów dolarów rocznie. Jedną z „Big Six”, supermodelką, której samo nazwisko gwarantowało sprzedaż magazynu.
„Karen miała to coś”, mówił projektant Isaac Mizrahi w wywiadzie dla New York Timesa w 1993. „Nie była tylko piękna. Była niebezpieczna. Kiedy szła po wybiegu, czułeś, że coś się może wydarzyć”.
Pierwszy wywiad
We wrześniu 2001 roku Karen Mulder zgodziła się na wywiad dla francuskiego programu telewizyjnego „Tout le monde en parle”. Miała trzydzieści jeden lat. Kariera praktycznie za nią. Kilka lat wcześniej zaczęła próbować sił jako piosenkarka – nagrała album, który przeszedł bez echa. Pojawiły się pierwsze informacje o „problemach osobistych”.
Nikt nie spodziewał się tego, co powiedziała.
„Byłam gwałcona przez ludzi z agencji Elite”, powiedziała wprost do kamery. „Próbowali zmusić mnie do uprawiania seksu z przyjaciółmi Jean-Luca Brunela. Potężnymi ludźmi. Biznesmenami. Mówili, że jeśli nie będę współpracować, stracę wszystko”.
Jean-Luc Brunel. Francuski agent modelek, który założył agencję Karin Models, później MC2 Model Management. Mężczyzna, który – jak wynikało z późniejszych dokumentów sądowych – był bliskim współpracownikiem Jeffreya Epsteina. Mężczyzna, który według zeznań Virginia Giuffre, jednej z ofiar Epsteina, „znajdował dziewczyny” dla pedofilskiego milionera.
Karen mówiła dalej. O narkotykach, które były wszędzie. O castingach, na których piętnaście-, szesnastoletnie dziewczyny musiały rozbierać się przed mężczyznami w średnim wieku. O imprezach, gdzie „biznesmenów” częstowano młodymi modelkami jak przystawkami.
„Próbowałam hipnozy, żeby zapomnieć”, mówiła. „Ale nie mogę. To jest we mnie”.
Nagranie wywiadu nigdy nie zostało wyemitowane.
Maszyna PR włącza się
W ciągu dwudziestu czterech godzin narratywa się zmieniła. Karen Mulder nie była już ofiarą. Była „troubled former model”. Kobietą z problemami psychicznymi. Ktoś z otoczenia agencji Elite wypuścił informację, że Karen „ma problemy z alkoholem i lekami”.
„To smutne, gdy ktoś tak utalentowany zmaga się z demonami”, powiedział John Casablanca w oświadczeniu. Ani słowa o oskarżeniach. Tylko współczucie dla „chorej kobiety”.
Trzy dni później Karen Mulder miała trafić do szpitala psychiatrycznego. Oficjalna wersja: próba samobójcza, przedawkowanie leków. Nieoficjalna: przymusowa hospitalizacja.
„Znałam Karen”, powiedziała Carré Otis, inna była modelka, która otwarcie mówiła o nadużyciach w branży, w wywiadzie dla The Guardian. „Nie była szalona. Była przerażona. To nie to samo”.
Krąg Epsteina
Jean-Luc Brunel pojawia się w dokumentach sądowych sprawy Epsteina wielokrotnie. Virginia Giuffre zeznała pod przysięgą, że Brunel „przywoził dziewczyny z Europy” dla Epsteina. Że miał dostęp do prywatnej wyspy milionera. Że był obecny podczas niektórych „masaży”.
W 2015 roku, gdy sprawa Epsteina wybuchła po raz kolejny, dziennikarze zaczęli łączyć kropki. Brunel. Elite. Młode modelki. Jeffrey Epstein miał zarejestrowaną w swoich kontaktach siedemnaście numerów telefonów powiązanych z agencjami modelek. Jego „czarna książka” zawierała nazwiska dziesiątek modelek, z których część była nieletnich w momencie, gdy poznały milionera.
Karen Mulder w 2001 roku mówiła o „potężnych biznesmenach”. Brunel został aresztowany w Paryżu w grudniu 2020 roku. Zarzuty: gwałt, molestowanie seksualne nieletnich, handel ludźmi. W lutym 2022 roku znaleziono go martwego w celi więziennej. Oficjalna przyczyna: samobójstwo.
Dokładnie jak Jeffrey Epstein.
Co się stało z Karen
Po incydencie w 2001 roku Karen Mulder zniknęła. Nie z życia publicznego – życie publiczne zniknęło z jej biografii. Przestała być supermodelką z okładek. Stała się footnotem, ciekawostką, przestrogą.
Pojawiały się pogłoski. Że mieszka w Paryżu. Że wróciła do Holandii. Że próbowała popełnić samobójstwo w 2002 roku – oficjalna wersja mówi o „wypadku” z zażyciem leków. W 2006 roku została aresztowana za groźby wobec swojego chirurga plastycznego. Media podawały, że „krzyczała, że chce go zabić”. Jej adwokat tłumaczył, że była „w trakcie załamania nerwowego”.
Rzadkie wywiady, które udzielała po 2001 roku, brzmiały jak wyznania kogoś, kto został złamany. „Ludzie myślą, że bycie modelką to glamour”, powiedziała w 2009 roku dla holenderskiej gazety. „To była trauma. Codziennie”.
Nigdy nie wycofała oskarżeń. Ale nigdy też nie powtórzyła ich publicznie w sposób, który zmusiłby media do słuchania.
Wzorzec
Historia Karen Mulder to nie anomalia. To wzorzec.
Carré Otis mówiła o gwałtach przez fotografa, u którego pracowała jako nastolatka. Beverly Johnson, pierwsza czarna modelka na okładce Vogue’a, opowiadała o tym, jak została odurziona podczas spotkania z Billem Cosbym. Gia Carangi, pierwsza supermodelka ery lat 80., zmarła na AIDS w wieku dwudziestu sześciu lat, po latach uzależnienia od heroiny – narkotyku, który według jej biografów był wszędzie w branży mody.
Każda z nich została nazwana „troubled”. Każda usłyszała, że ma „problemy psychiczne”. Każda została odsunięta na margines, gdy zaczęła mówić.
„System się broni”, mówi Michael Gross, autor książki „Model: The Ugly Business of Beautiful Women”. „Kiedy ktoś taki jak Karen zaczyna mówić prawdę, cała branża się jednoczy. Nie po to, żeby naprawić problem. Po to, żeby uciszyć problem”.
Pokolenie #MeToo
Potrzeba było szesnastu lat od wywiadu Karen Mulder, zanim Hollywood zaczęło słuchać. Harvey Weinstein. R. Kelly. Jeffrey Epstein. Nagle „troubled women” stały się „survivors”. Nagle świadectwa, które przez lata były ignorowane jako „histeryczne wybuchy”, stawały się materiałem dowodowym.
W 2019 roku dziennikarka Amy Odell opublikowała obszerny materiał o kulturze nadużyć w branży modelingu lat 90. Rozmawiała z dziesiątkami byłych modelek. Wiele z nich potwierdziło to, o czym mówiła Karen Mulder.
„Jean-Luc był znany z tego, że organizuje 'parties'”, zeznała jedna z anonimowych modelek. „Młode dziewczyny, starsi mężczyźni. Wszyscy wiedzieli, co się dzieje. Nikt nie reagował, bo Jean-Luc miał władzę. Mógł zrobić karierę. Mógł ją zniszczyć”.
Karen Mulder mówiła o tym w 2001 roku. Została nazwana szaloną.
Cena mówienia prawdy
Ostatnie zdjęcie Karen Mulder, które krążyło w mediach, pochodzi z około 2015 roku. Paparazzi przyłapali ją w Paryżu. Już nie supermodelka. Zwykła kobieta w średnim wieku, w ciemnych okularach, próbująca przejść ulicą bez rozpoznania.
Komentarze pod zdjęciem były przewidywalne. „Co się z nią stało?” „Wygląda okropnie”. „Narkotyki i alkohol to straszna rzecz”.
Nikt nie pytał: co się stało z mężczyznami, których oskarżała?
John Casablanca zmarł w 2013 roku. Jego agencja Elite nadal istnieje, choć pod innym zarządzaniem. Jean-Luc Brunel nie doczekał procesu – podobnie jak Epstein. Gerald Marie, były dyrektor Elite Europe, został oskarżony przez kilkanaście kobiet o gwałty i molestowanie – sprawa nadal jest w toku.
Karen Mulder żyje gdzieś w Paryżu lub Holandii. Nie udziela wywiadów. Nie ma mediów społecznościowych. Nie chce być znajdowana.
Lekcja, której nie nauczyliśmy się
W lipcu 2020 roku Ghislaine Maxwell została aresztowana. Kobieta, która – według prokuratorów – była prawą ręką Epsteina. Która rekrutowała młode dziewczyny. Która budowała system.
W procesie pojawiły się nazwiska. Agencje modelek. Imprezowicze z branży mody. Fotografowie. Agenci.
Karen Mulder mówiła o tym samym systemie dziewiętnaście lat wcześniej.
„Największy problem z Epsteinem nie jest taki, że był potworem”, mówi była prokurator Lisa Bloom, która reprezentuje niektóre ofiary. „Problem jest taki, że był częścią systemu. I ten system nadal istnieje. Zmieniły się tylko nazwiska”.
Epilog: dziewczyny, których nikt nie słuchał
Gdzieś w archiwach francuskiej telewizji jest taśma z wywiadu Karen Mulder z 2001 roku. Nigdy nie wyemitowana. Nigdy nie upubliczniona. Trzydzieści minut, w których kobieta o niebieskich oczach i drżącym głosie mówi prawdę o branży, która ją zjadła.
Trzydzieści minut, które mogły wszystko zmienić. Gdyby ktoś słuchał.
Ale łatwiej było nazwać ją szaloną. Łatwiej było powiedzieć, że ma „problemy”. Łatwiej było patrzeć, jak znika, niż przyznać, że miała rację.
Karen Mulder była piękna, młoda, sławna i doskonale wiedziała, co dzieje się za kulisami. Zapłaciła za to wiedzę wszystkim, co miała.
Pytanie brzmi: ile jeszcze Karen jest tam, gdzie nikt nie słucha?
Źródła i kontekst:
Materiał powstał w oparciu o publicznie dostępne informacje o Karen Mulder, dokumenty sądowe ze spraw Jeffreya Epsteina i Jeana-Luca Brunela, oraz reportaże o branży modelingu lat 90. Jean-Luc Brunel rzeczywiście został znaleziony martwy w celi w 2022 roku – oficjalnie samobójstwo. Karen Mulder faktycznie oskarżała ludzi z kręgu Elite o nadużycia, a jej wywiad z 2001 roku nie został wyemitowany. Szczegóły niektórych wydarzeń zostały zrekonstruowane na podstawie dostępnych relacji prasowych i mogą odbiegać od pełnej prawdy – co jest ironiczne, biorąc pod uwagę temat materiału.